Selfie time! Moje sposoby na fajny autoportret

PORADNIK FOTOGRAFICZNY

Niedawno na facebookowym fanpage’u Lisiówki dodałam małą ściągawkę dotyczącą kadrowania zdjęć portretowych, dzisiaj natomiast chciałabym troszkę bardziej rozwinąć temat autoportretu i podać kilka trików, które pozwolą ci zrobić fajne selfie.

 

1. Ćwicz z lustrem

Kiedyś moja przyjaciółka w żartach rzuciła, że ja to zawsze dobrze wyglądam na zdjęciach, a ona musi nastrzelać multum fotek, żeby móc wybrać przynajmniej jedno, na którym wyszła jak człowiek. Mój sekret wcale nie jest niesamowity, po prostu poświęciłam trochę czasu przed lustrem, żeby zobaczyć, z której strony moja twarz nadaje się do pokazania albo jak się ustawić, aby na zdjęciu wyglądać szczuplej niż normalnie (taka droga ewolucji od “mam kompleksy i odejdź ode mnie z aparatem” do “kurka, czasami trzeba się na tych zdjęciach jednak pokazać”). Jestem świadoma, że nie tylko ja znam ten ból bycia fotografowanym, więc naprawdę bardzo polecam właśnie tego rodzaju ćwiczenie, bo oprócz znalezienia tego lepszego profilu (a co za tym stoi przekonania się, że mamy więcej atutów niż do tej pory myślałyśmy), oswoimy się ze swoim wizerunkiem i późniejsze oglądanie się na zdjęciach nie będzie nas już tak przerażać. Lustro można również wykorzystać już przy robieniu zdjęć, jeżeli nie mamy możliwości użycia podglądu czy to w telefonie (tylna kamerka), czy w aparacie (brak ruchomego wyświetlacza).

2. Popraw niedociągnięcia w wyglądzie

Kolejny aspekt czysto przygotowawczy, a niemniej ważny. Przypudruj nos, popraw włosy, sprawdź czy nie przekrzywiła ci się bluzka – to niby są drobiazgi, do których w codziennym zabieganiu nie przywiązujemy większej uwagi, bo pewnie byśmy zwariowały, zastanawiając się czy aby ten włosek na głowie nie powinien być bardziej przylizany, jednak aparat takie rzeczy uwypukli. Nie ma zmiłuj. Na zdjęciu obraz zostaje zamrożony na wieki wieków i każdy sterczący włosek, albo świecące się czoło będzie nas potem irytować (a uwierzcie mi, że będzie irytować sto razy bardziej, kiedy akurat ten kadr najbardziej nam się podoba), także marsz z powrotem do lustra zobaczyć czy wszystko jest na swoim miejscu, żeby ze spokojną głową przejść do robienia zdjęć.

3. Niech stanie się światłość!

Możecie wierzyć lub nie, ale przyjdzie taki dzień, że zacznę wyskakiwać nawet z waszych lodówek i przypominać o potędze naturalnego światła. Mówię całkiem serio, więc pamiętajcie, że fotografowanie przy świetle dziennym jest bardzo, bardzo ważne.
I tak, nawet, a może przede wszystkim, przy robieniu sobie zdjęć aparatem w telefonie (w lustrzance lub innym aparacie z możliwością ręcznego ustawiania parametrów, można sobie jakoś poradzić z jasnymi zdjęciami przy kiepskim świetle, ale telefon niestety ma dużo gorsze możliwości spowodowane malutką matrycą), więc chcąc mieć dobre jakościowo zdjęcie ustaw się jak najbliżej naturalnego źródła światła. Poza tym doświetlając twarz, zniwelujecie zmarszczki i cienie, które sprawiają, że możemy wyglądać starzej niż byśmy chciały. W tym punkcie muszę jeszcze dodać, że nie należy robić zdjęć w bezpośrednim słońcu, ponieważ to akurat przyniesie efekt odwrotny od zamierzonego. Bezpośrednie światło słoneczne w bezchmurny dzień jest światłem ostrym i będzie rzucało cienie, dlatego jeżeli robimy zdjęcia w plenerze, schowajmy się w miejsce lekko od tego słońca osłonięte (np. pod drzewem), a fotografując w domu, odsuńmy się nieco od okna lub zróbcie sobie prowizoryczny dyfuzor z cienkiego, białego materiału.

4. Poszukaj odpowiedniego tła

Najbezpieczniejszą opcją jest zdecydowanie jednolite tło, wtedy mamy pewność, że nic nie odwróci uwagi od naszej twarzy, jednak najważniejsze to zadbać o to, aby nic nam z głowy “nie wyrastało”. Zwyczajnie zwróćmy uwagę czy na przykład nie stoimy idealnie “na drzewie” albo czy nasza paprotka nie robi nam dodatkowego afro (jeżeli pstrykasz aparatem takie rzeczy da się wyeliminować rozmyciem tła, czyli ustawieniem małej głębi ostrości).

5. Perspektywa i kadrowanie

Jeżeli chodzi o kadrowanie, to jedyną rzeczą, którą możesz sobie przyciąć na zdjęciu jest czubek głowy (uszy mają zostać!). I żadnych poucinanych w połowie dłoni, artystycznie zarzuconych na twarz, włosy czy czoło, bo będę gryźć. To nie wygląda zbyt estetycznie. Pomyśl też czy na zdjęciu chcesz uchwycić tylko swoją twarz, czy również ramiona. A może kadr ma kończyć się na twojej tali?
Co do perspektywy – zobacz pod jakim kątem wyglądasz najlepiej. Kombinuj, sprawdzaj, testuj, ponieważ żadna perspektywa nie da identycznych efektów u różnych osób. Na przykład zdjęcia z góry, które mają na celu wyszczuplić twarz, zawiodą u osób z wyższym czołem (automatycznie stanie się jeszcze większe), a te robione z przodu mogą czasami uwypuklić szeroką szczękę. U mnie na przykład racji bytu nie mają zdjęcia z profilu, bo mój nos mi na to nie pozwala (jeżeli ktoś chce pooglądać zjeżdżalnie połączoną z klamką od zakrystii, to nie ma problemu mogę podrzucić zdjęcie). Powiem tak, to jest właśnie ten moment, w którym przydaje się punkt pierwszy, dzięki czemu nie poświęcisz trzech godzin na ustawianie się przed obiektywem.

6. Czasami fajnie zrobić małą obróbkę

Serio, nie bójcie się korzystać z aplikacji (LightX, Pixlr, Snapseed) czy programów graficznych (GIMP, Photoshop, Photoscape). Podstawowa edycja zdjęć to nie grzech, ani przestępstwo, a wręcz obowiązek. Podkręćcie nasycenie kolorów, rozjaśnijcie lub zwiększcie kontrast – to naprawdę sprawia, że zdjęcie wygląda dużo lepiej.

 

I na koniec najważniejsze: UŚMIECH! – ponieważ robienie selfie ma być przede wszystkim dobrą zabawą, więc uśmiechajmy się jak najwięcej.

 

Advertisements