10 pomysłów na niskobudżetowe hobby

10 low budget hobby ideas

Pozostając w klimatach noworocznych planów, dziś przychodzę z listą pomysłów na kilka nowych-starych hobby. Osobiście lubię próbować różnych rzeczy i podejmować się nowych wyzwań, ale nie zawsze i nie na wszystko pozwala mi budżet (szczególnie, że sama fotografia jest już dość drogim przedsięwzięciem), dlatego staram się znaleźć coś co sprawi mi przyjemność, a nie odciśnie się mocno na stanie portfela. Poniżej kilka zajęć, które zdecydowanie wpisują się w temat ograniczonego budżetu. Chociaż może się zdarzyć, że złapiemy “bakcyla” i wraz z chęcią rozwoju, wydawane kwoty nieco się zwiększą (szczególnie jeśli zapragniemy zainwestować w porządniejsze lub bardziej profesjonalne materiały).

COŚ DLA DOMATORÓW

Untitled design

1. Rysowanie/malowanie – w sieci można znaleźć mnóstwo darmowych materiałów pokazujących Jak zacząć? i uczących podstawowych technik. Jeżeli chodzi o wyposażenie to na początek spokojnie wystarczą zwykłe “marketowe” przybory. Ja swój pakiet akwareli (20 kolorów) i pędzli (15 sztuk) kupiłam w Auchanie łącznie za około 25 zł.

2. Origami/kirigami/mon-kiri – czyli sztuka składania różnych rzeczy z papieru, chociaż kirigami różni się tym, że dozwolone jest w nim minimalne nacinanie papieru oraz użycie kleju. Jeżeli jednak nie przepadacie za mozolnym składaniem i składaniem, możecie popróbować zabawy z mon-kiri, czyli japońskimi wycinankami. Ryzę pięciuset kolorowych arkuszy można znaleźć za około 30 zł.

3. Czytanie – ok, książki wcale nie należą do najtańszych (nad czym strasznie ubolewam), ale ktoś po coś wymyślił biblioteki, prawda? Niektóre księgarnie internetowe (np. Woblink, Publio, Legimi) lub portale literackie (TUTAJ artykuł ze swiatczytnikow.pl) mają w swojej ofercie darmowe e-booki, poza tym darmowe i ciekawe treści serwują również wszelkiego rodzaju blogi.

4. Haft/robienie na drutach/szydełku – co prawda są to zajęcia wymagające bardzo dużych pokładów cierpliwości, szczególnie w fazie nauki, ale gdy już opanujemy podstawy będziemy w stanie stworzyć naprawdę piękne projekty (zachęcam do przejrzenia chociażby Pinteresta i Instagrama jako inspiracji). Jeżeli chodzi o koszta (za cenami na Allegro*): mulina 100 sztuk – 27 zł; igły do haftu 6 sztuk – 4 zł; tamborek (z tworzywa sztucznego) średnica 29 cm – 8 zł; druty 15 par (15 rozmiarów) + 2 zestawy do warkoczy + miarka do grubości drutów – 60 zł; szydełka 24 sztuki (różne rozmiary) + etui – 44 zł; kordonek 30 sztuk – 40 zł; włóczka – na początek wystarczy przejść się po second handach i kupić kilka motków na wagę (w dedykowanym sklepie średnia cena motka to około 15 zł).
Podsumowując za przybory do haftu zapłacimy około 40 zł + materiał do wyszywania, a druty i szydełka to koszt około 140 zł + wełna (uwzględniając, że wybierzemy opcje na wypasie, które podałam wyżej, w innym wypadku za parę drutów i szydełko łącznie zapłacimy średnio 10 zł).
*głównie opierałam się na TYM sklepie, bo jak dla mnie ma całkiem rozsądne cenowo aukcje.

5. Tworzenie biżuterii – jeżeli chodzi o biżuterię to do wyboru mamy mnóstwo technik, więc każdy powinien spokojnie znaleźć swoją ulubioną “niszę”. Przykładowo możemy zająć się sutaszem, beadingiem, makramą lub zwykłymi koralikami (tu pokazywałam jak zrobić prosty komplet biżuterii ze szklanych koralików), jednak ja skupię się na kosztach podstawowego zestawu tych ostatnich, bo szczerze jak do tej pory najbardziej do gustu przypadła mi właśnie ta technika (najpewniej dlatego, że nie jest skomplikowana i zbyt czasochłonna). Ogólnie taki najbardziej podstawowy zestaw umożliwiający wykonanie korali, bransoletki i kolczyków to koszt ok. 60 zł przy zakupie aż siedmiu paczek koralików, oczywiście jeżeli sami go skompletujemy (na rynku dostępne są gotowe zestawy, ale według mnie na początek są zwyczajnie zbyt drogie i zawierają częściowo niepotrzebne materiały, a poza tym nie mamy możliwości decydowania chociażby o ich kolorach).
Tak mniej więcej wygląda zestaw podstawowy (za cenami na Pasart): koraliki ok. 100 sztuk – 3-4 zł; linka jubilerska ok. 53 metry – 5 zł; gumka silikonowa ok. 8 metrów – 2 zł; karabińczyki 22 sztuki – 2 zł; kółeczka montażowe 350 sztuk – 3 zł; szpilki jubilerskie 400 sztuk – 2 zł; stopery 100 sztuk – 2 zł; bigle otwarte 200 sztuk – 3 zł; szczypce jubilerskie 3w1 – 7 zł; klej UHU – 11 zł.

6. Florystyka/układanie bukietów/suszenie roślin/tworzenie zielników – hobby według mnie częściowo sezonowe – tu mowa o części praktycznej (szczególnie jeżeli skupimy się na układaniu bukietów czy zbieraniu materiału do suszenia tylko i wyłącznie z roślin rosnących dziko lub w ogródku). Natomiast poszerzać wiedzę można przez cały rok, wyszukując informacji na stronach dla roślinolubów lub czerpać garściami z Youtuba (bardzo dużo darmowych know-how na temat układania kompozycji roślinnych). Koszt przedsięwzięcia wyniesie najpewniej tyle, ile wydamy na ozdobne tasiemki, gąbkę florystyczną czy album/zeszyt do tworzenia zielników.
PAMIĘTAJ: Należy uważać na rośliny chronione i pod żadnym warunkiem ich nie zrywać!

7. Wyplatanie – zasadniczo wyplata się głównie wiklinę, jednak na początek polecałabym zacząć od “wikliny” papierowej, bo po pierwsze koszta są zdecydowanie mniejsze, a po drugie na pewno łatwiej* jest ją przygotować (wystarczą nam stare gazety i patyczek do szaszłyków). Cena kilograma wikliny to ok. 15 zł (czerwona, korowana, długość ok. 1 metra – cena na pleciemy.pl), a kilogram makulatury to koszt ok. 0,08-0,14 zł.
* Wiklinę przed wyplataniem należy moczyć od godziny do maksymalnie półtora lub zmoczoną zawinąć w mokre szmaty i zostawić na przykład na noc (należy uważać, aby nie namaczać jej zbyt długo, ponieważ ulegnie ona zniszczeniu).

8. Tworzenie grafiki komputerowej/obróbka/fotomontaż zdjęć – i wcale nie musicie kończyć informatycznego ASP, żeby połapać się o co w tym wszystkim chodzi. W sumie nie potrzebujecie również wypasionego oprogramowania za niebotyczne pieniądze, ponieważ na dobrą sprawę wystarczy zainstalować darmowego Gimpa (do zdjęć można wykorzystać również PhotoScape’a).

9. Blogowanie – jeśli lubisz pisać i dzielić się tym z innymi, to zdecydowanie jest to rozwiązanie dla ciebie. I najważniejsze, że zupełnie nie obciąży to twojej kieszeni – przynajmniej do czasu, aż nie zachcesz faktycznie zainwestować w swoją stronę internetową. Popularnymi platformami blogowymi z możliwością darmowego korzystania są Blogger (tam zaczynałam publikację opowiadań i bardzo długi czas byłam mu wierna) oraz WordPress (dla mnie zdecydowanie sympatyczniejszy i bardziej intuicyjny, chociaż brakuje mi możliwości tworzenia własnych szablonów w wersji darmowej lub podstawowym abonamencie) i myślę, że na początek to więcej niż wystarczająco.

10. Nauka języków – kategoria dla każdego, kto chciałby poszerzyć swoje horyzonty, poznać nowe słowa czy chociażby planuje podróż za granicę. W tym wypadku po raz kolejny na ratunek przychodzi nam internet, ponieważ w sieci można znaleźć naprawdę sporo darmowych kursów i materiałów (szczególnie na poziomie podstawowym) do nauki.

COŚ DLA AKTYWNYCH

Untitled design(1)

1. Odkrywanie “najbliższej” okolicy – jedno z moich ulubionych zajęć, szczególnie gdy biorę ze sobą aparat i, mimo że znam te wszystkie miejsca prawie na wylot, to zawsze trafia się jakaś niespodzianka, coś co kiedyś niechcący ominęłam. W tym miejscu polecam piesze wędrówki lub wypady rowerowe, bo oprócz zwiedzania nowych miejsc, popracujemy nad swoją kondycją.

2. Sport – tej kategorii chyba nie muszę nikomu przedstawiać, prawda? Większość dyscyplin można uprawiać za darmo. Ćwiczenia w domu, jogging, spacery, jazda na rowerze, pływanie (w sezonie totalna darmocha), koszykówka, siatkówka, piłka nożna, pilates – to tylko część przykładów, nad którymi nie musiałam zastanawiać się dłużej niż minutę. Oszczędzasz pieniądze – dostajesz zdrowie i kondycję, no po prostu idealna wręcz sytuacja win-win.

3. Astronomia/meteorologia – tematy związane z obserwacją nieba lub pogody po bliższym poznaniu mogą być strasznie interesujące i wciągające. Bo czy nie fajnie byłoby choć w niewielkim stopniu samemu “przepowiedzieć” sobie prognozę pogody na najbliższy dzień lub poleżeć w trawie oglądając spadające Lipcowe Fenicydy? Latem sama z wielką chęcią rozkładam leżak i posiłkując się przewodnikiem szukam różnych gwiazdozbiorów, a ostatnio nawet zaczęłam uczyć się fotografii nocnego nieba.

4. Wolontariat – mamy całkiem szeroki wachlarz dobrych uczynków społecznych do wyboru. Można pomagać na przykład w schronisku dla zwierząt, w świetlicy środowiskowej, w domu dziecka czy spokojnej starości. Jako wolontariat liczy się również udzielanie bezpłatnych korepetycji, a nawet sędziowanie na zawodach sportowych, jeśli tylko nie pobieramy za to wynagrodzenia. Dla chcących dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej odsyłam na stronę Ogólnopolskiej Sieci Centrów Wolontariatu.

5. “Podchody” – chyba większość z nas pamięta szkolną zabawę, która polegała na odnajdywaniu śladów pozostawionych w terenie przez innych i tropieniu ich? Nie zrażajmy się faktem, że to gra głównie dla dzieci i harcerzy, zwołajmy kilku znajomych, podzielmy się na dwie grupy i wyruszmy w teren, a taki wypad z pewnością dobroczynnie wpłynie na naszą kondycję fizyczną i rozrusza trochę szare komórki. Dużym plusem jest też możliwość połączenia w jedno podpunktów numer 1, 2, 3, 7, 8, 9 a nawet punktu dziesiątego. Tu znajdziecie artykuł o bardziej ekstremalnej zabawie w podchody.

6. Taniec – w sumie zastanawiam się czy nie powinnam podpiąć tego pod kategorię “sport”, a już w ogóle popisy taneczne na imprezach powinny nosić miano sportu wręcz ekstremalnego (przynajmniej w moim przypadku). Nie mniej rozwiązanie dla ludzi lubiących się spocić, ale chcących większej swobody artystycznej niż na przykład przy robieniu brzuszków czy jazdy na rowerze. Wystarczy odpalić muzykę i dać upust emocjom.

7. Obserwacja przyrody – coś dla ludzi chcących oderwać się od miejskiego zgiełku i lubiących trenować cierpliwość. Do obserwacji nie potrzeba wiele – wystarczy plecak, notes i długopis, a dla chętnych lornetka czy aparat. Podglądać można za to bardzo dużo: ptaki, owady, gady czy leśną zwierzynę. Oczywiście dla mniej cierpliwych wystarczy wyjść na spacer i poobserwować roślinność, a nawet pozbierać części roślin i połączyć obserwację z archiwistyką, tworząc tym samym domowe zielniki (jeśli nie chcesz niszczyć zieleni, wystarczy porobić zdjęcia i poukładać w albumach skrzętnie opisując dany okaz).

8. Geocatching – w skrócie: gra terenowa polegająca na odszukiwaniu tzw. skrytek przy pomocy geolokalizacji. Do zabawy można dołączyć na przykład logując się na Geocaching Polska, bądź samemu zorganizować grupę znajomych i rozpocząć grę “na swoim podwórku”.

9. Urbex (urban exploration) – czyli zwiedzanie miejsc opuszczonych, trudno dostępnych dla większości osób – najczęściej są to stare budynki, szpitale, kościoły, a nawet sieci podziemnych tuneli. Pamiętajmy jednak, żeby w tym wypadku zawsze kierować się zasadą take only pictures, leave only footsteps, czyli pozostawić takie miejsce w stanie nienaruszonym. I najważniejsze: to NIE jest hobby dla każdego! Przede wszystkim takiego przedsięwzięcia mogą podjąć się ci, którzy zdają sobie sprawę z zagrożeń, które czają się w takich miejscach. Po więcej informacji zapraszam o TU.

10. Biwakowanie – wiem, wiem… to niekoniecznie liczy się do rzeczy niskobudżetowych, ale z drugiej strony szkoła przetrwania w stylu Beara Gryllsa zdecydowanie zapewni zastrzyk adrenaliny 😉

 

A może wy macie jakieś dodatkowe propozycje? Podzielcie się nimi w komentarzach.

 

 

Zdjęcia pochodzą z www.pixabay.com na licencji CC0.

Advertisements