5 lisich sposobów na polubienie jesieni

5 morning habits to make your day better

Ostatnie miesiące dały mi nieźle w dupę, przez co ostro zaczęłam się zastanawiać czy to moje dążenie do spełnienia marzeń w ogóle ma sens. Naprawdę byłam bliska rzucenia wszystkiego w cholerę i powrócenia do szeregu. Podejrzewam, że byłoby mi dużo łatwiej żyć w ten sposób, ale przez te kilka dni na przełomie września i października wydarzyły się tak cudowne, tak mobilizujące rzeczy, że dziś siedzę przy klawiaturze, z trzęsącymi się niemiłosiernie rękoma, a głowę zalewa mi tyle myśli, że mam problem z napisaniem prostego zdania. Czekam na kolejny niespodziewajkowy (trochę spodziewajkowy, bo sama byłam przy wyborze, ale nie sądziłam, że ta osoba zrobi to tak na poważnie) prezent i cieszę się sama do siebie jak wariatka. Po dziewięciu latach wzlotów i upadków w trakcie nauki, dostanę do łapek wymarzonego potworka (co prawda mam o nim nikomu nie mówić, więc ciiiii… nic nie wiecie), który pozwoli mi na dalszy rozwój. Oczywiście mój staruszek nie odejdzie w zapomnienie, nie ma takiej opcji, bo nadal jest dla mnie wyjątkowy i wiem, że tylko on potrafi tak zaczarować rzeczywistość, niemniej należy mu się trochę odpoczynku od wariactw właścicielki. To by było tyle słowem wstępu na dziś, lecimy dalej.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy kochają jesień tak bardzo jak ja (dobra, jedyna rzecz, której nie lubię to zmarznięte stópki). Podejrzewam, że niektórzy mogą jej wręcz szczerze nienawidzić, ale dziś chciałabym spróbować i podsunąć wam kilka pomysłów na oswojenie tej rudo-złotej wiedźmy (lub oswojenie się z nią, jak kto woli). Być może nie będą to jakieś odkrywcze idee, być może niektóre punkty sprawią, że parskniecie śmiechem (szczególnie, gdy poproszę o powrót do podstawówki), mimo to zerknijcie, a nuż ktoś chociaż tyci przekona się do jej piękna.

Po pierwsze: wyjdź z domu

IMG_0185-002

Zdecydowanie. Nie można przecież podziwiać pięknych kolorów malujących się na drzewach, będąc zamkniętym w betonowych ścianach (nie, oglądanie zdjęć na instagramie nie liczy się jako podziwianie natury), a poza tym spacery są dobre na wszystko. Jesień ma to do siebie, że jest troszeczkę przygnębiająca (szczególnie, gdy pada n-ty dzień z rzędu), a i nasza kreatywność potrafi wtedy spaść dużo bardziej niż zwykle, więc przewietrzenie głowy będzie miało tylko pozytywny skutek (nie, nie przeziębisz się, obiecuję, tylko pamiętaj żeby założyć czapkę i regularnie pić napar z kwiatu lipy). Uwierz, że po każdym spacerze, pomysły po prostu wylewają się z mojego notesu i cieszę się, że M. od czasu do czasu przynosi mi z pracy jakiś nowy.  Tak więc, nie ważne czy pada deszcz (zawsze można poskakać po kałużach), wieje wiatr (czas przypomnieć sobie jak puszcza się latawce), czy świeci słońce (zbawienna witamina D) – po prostu wstań i idź na spacer.

Po drugie: wykorzystaj to co oferuje ci natura

IMG_0223-002

Wyszedłeś już z domu? To świetnie! A masz pod ręką kawałek lasu? Tak? To jeszcze lepiej. Teraz czeka na ciebie wielkie królestwo grzybów, wystarczy przygotować koszyk/reklamówkę/własne kieszenie, wyostrzyć wzrok (te padalce naprawdę potrafią się nieźle ukryć) i zabrać się za robienie skłonów. Ups, mówisz, że ten pan przed tobą już wszystkie zebrał? No nic, bierz się za szyszki, też ci się kiedyś przydadzą. Jeżeli jednak las nie wyrósł na twojej drodze, poszukaj jakiegoś parku, może ciężej będzie w nim o grzyby, ale na pewno nie zabraknie tam kolorowych liści i kasztanów. Pozbieraj. Obiecuję, że nikt nie jest za stary na zbieranie kasztanów. W drodze powrotnej do domu możesz też zahaczyć o targowisko i kupić śliwki – nie znam osoby, która nie ucieszyłaby się z domowego placka ze śliwkami albo śliwkowych powideł.  W ogóle jesień to ostatni dzwonek na zrobienie przetworów, i mimo, że jest to czasochłonne, to końcowa satysfakcja wynagradza wszystko.

Po trzecie: odkryj w sobie przedszkolaka

IMG_0101-004

A nie mówiłam, że szyszki, liście, kasztany i inne cuda przyniesione ze spaceru będą przydatne? Teraz jest twój czas na powrót do dzieciństwa. Nawet jeśli nie masz jeszcze dzieci (jeśli masz, to masz od razu towarzystwo do zabawy kasztaniakami), nic nie stoi na przeszkodzie by przygotować kilka jesiennych ozdób do domu. Klej, maluj, przypinaj, przyszywaj, a przede wszystkim wyżyj się artystycznie. Do zabawy możesz też wciągnąć każdego kto tylko będzie miał ochotę, im nas więcej tym weselej.

Po czwarte: ociepl swój dom światłem

IMG_0138-006

Nieważne czy będą to świeczki, lampeczki choinkowe czy inne wymyślne kreacje. Dodajmy trochę romantycznych akcentów, a zresztą dodajmy bardzo dużo romantycznych akcentów do naszych domów. W chłodne wieczory nie ma niczego przyjemniejszego od delikatnego, ciepłego światła subtelnie snującego się po wnętrzach. Oczywiście szczytem marzeń, zapewne nie tylko moich, jest posiadanie kominka przy którym można ogrzać zmarznięte dłonie, a i dźwięk strzelających polan koi duszę i umysł. Jednak, jeśli jeszcze się takowego nie dorobiliśmy dodawajmy świetlne akcenty gdzie tylko się da.

Po piąte: kocyk + książka + gorąca czekolada*

IMG_0158-002

Bo chyba nie tylko mi nastrojowe światło automatycznie kojarzy się z takimi dodatkami? No dobra, przyznaję, od gorącej czekolady wolę gorącą herbatę, ale to tylko i wyłącznie, dlatego że nie dałabym rady codziennie przerobić takiej ilości słodyczy w ustach. Za to jeżeli chodzi o książki… mogę je połykać jedna po drugiej i nadal czuć niedosyt, także chowajcie swoje egzemplarze jak najlepiej, jeśli tylko pojawię się gdzieś w pobliżu. W ogóle, mimo że jestem fanką thrillerów, horrorów i innych mrocznych potworków, z czystym sumieniem mogę polecić książkę idealną na jesienne wieczory i w każdym aspekcie odbiegającą od moich pasji. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to nie ma na co czekać – z pewnością nie pożałujecie. Tutaj jest odsyłacz do szczegółów.

Dodatkowo: weź do ręki aparat…

…i po prostu utrwal te wszystkie cudowne chwile, abyś w momentach zwątpienia mógł do nich wracać. Pomyślisz sobie wtedy, że chociaż “teraz jest trochę kiepsko”, to było i będzie dobrze.

A jakie są wasze sposoby na udaną jesień?

 

 

*Łapcie sekretny przepis na pyszną gorącą czekoladę: Masło + cukier + ciemne kakao + słodka śmietanka (12% spokojnie wystarczy, ewentualnie można ją podmienić na mleczko kokosowe). Niestety proporcje musicie ustalić sami, bo wszystko zależy od waszego smaku. Podgrzejcie wszystko, aby składniki się połączyły i już. Dzielcie się dziecięcą radością.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s