Pomieszane z poplątanym, czyli “Ratunku! Pomocy!”

Właśnie doświadczam popularnych wewnętrznych rozterek. Chcąc nie chcąc coś trzeba z tym życiem zrobić. Znaleźć, tudzież stworzyć w końcu jakiś plan działania. Na chwilę obecną jednak podjęłam, być może nie najrozsądniejszą, decyzję o rzuceniu w diabły moich studiów. To znaczy, to nie tak, że nie chcę ich skończyć – bo chcę i to nawet bardzo – jednakże jak na razie to oprócz mętliku w głowie i przewlekłego stresu nie zyskałam nic. Stwierdziłam, że potrzebuję odpoczynku chociaż od tego tematu, bo inaczej po prostu wyląduję na oddziale zamkniętym, a szczerze to nie do twarzy mi w białym – wiecie strasznie pogrubia i tak dalej. Co prawda była to do tej pory jedyna rzecz, która w jakiś tam dziwny sposób wyznaczała mój kierunek i jestem przerażona brakiem czegokolwiek do “trzymania-się-za”.

Mimo tego, od jakiegoś czasu próbuję się na ręce z fotografią i bardzo chciałabym, żeby chociaż trochę stało się to dla mnie opłacalnym zajęciem, ale czas leci, a wszystko stoi w miejscu. Wiem, że najprawdopodobniej jestem zwyczajnie trzęsidupa nie marketingowiec i to właśnie przeważa na moją niekorzyść. Ale no jak to tak, czy ktoś kiedyś widział introwertyka z fobią społeczną rzucającego się w ramiona tłumu? No ja na pewno nie widziałam, a tym bardziej nie widzę potrzeby być pierwsza. Poza tym nie mam cierpliwości do wiszenia na facebooku albo instagramie. No gryzę się z mediami społecznościowymi jak nie wiem, więc jeżeli znalazłaby się jakaś duszyczka chcąca przeprowadzić mnie za rączkę przez to piekło, uwierzcie będę wdzięczna (i w nagrodę napiekę ciastków dla Mistrza Poświęcenia i Pomocy Sąsiedzkiej). W razie, gdyby ktoś w ogóle chciał podejrzeć to zdjęcia są o tu: KETTUdesign.

Kolejną dręczącą mnie sprawą jest blog, a w sumie kierunek, w którym to wszystko powinno się rozwijać. W sensie, nie wiem czy powinnam zostać przy fakcie pisania tylko dla siebie, czy może jednak spróbować zrobić z tego miejsca bardziej wartościową stronę. Tak sobie myślę, że fajnie byłoby nadać temu wszystkiemu trochę bardziej profesjonalny wydźwięk, ale patrząc na: raz, że moją kiepską siłę przebicia, a dwa brak sprecyzowanego planu na konkretne treści, to tak jakoś zaczynam wątpić czy miałoby to jakiś większy sens. No bo tak, ani to prawdziwy lifestyle, ani strona z poradami – chyba nie umiem postawić się w roli eksperta z jakiejś dziedziny. Jest w sumie jeszcze opcja, że połączyłabym ten dziwny “lifestyle” z czymś na kształt DIY, ale takich stron też pewnie jest na pęczki. Chociaż… Może nareszcie udałoby mi się połączyć to wszystko w jedną całość, skoro i tak oprócz zdjęć planowałam dorzucić do sklepu również trochę rękodzieła?

O, właśnie… Bo w ogóle to największy problem mam chyba z tym, że chciałabym sprzedawać wszystko co mnie kręci i co lubię, ale zaczęłam od fotografii i nie wiem jak to teraz ładnie dopasować. Tak wiecie, żeby miało ręce i nogi. Fotografia, szycie, dłubanie na drutach i szydełku, haft, koraliki, drewno, świeczki, dla dzieci, dla nie-dzieci, minimalistycznie, kolorowo i z przepychem, nowoczesność i folklor w jednym, no totalny misz-masz… I ogólnie to najlepiej byłoby mi zostać rękodzielniczym imperatorem. Albo potentatem koszy ze sznurka do snopowiązałki (ciiii… było dużo za małą cenę, więc portfel nie płakał, jak uczyłam się szydełkować). W sumie fajnie by było wcisnąć jeszcze gdzieś wydanie książki i stanie się drugim Kingiem, ewentualnie trzecim, bo jego syn też pisze (zresztą w tej rodzinie chyba nie ma nikogo, kto nie wydałby chociaż przepisu na cokolwiek…).

Także ten, i co ja mam biedna zrobić z tymi moimi problemami pierwszego świata, hm?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s