Gdzieś w odległym Bullerbyn

Słońce poboczne; Sun dog

Podejrzewam, że w tym poście zwyczajnie w świecie będę chwalić się relaksem na łonie natury, bo tak bardzo było mi to ostatnio potrzebne, że mam ochotę wykrzyczeć całemu światu jakie szczęście mnie spotkało. W sumie to dzięki temu krótkiemu spacerowi uświadomiłam sobie, że powoli moje marzenia zaczynają się urzeczywistniać, chociaż mam świadomość jak długa droga jeszcze przed nami. Na chwilę obecną czekamy na działkę, a raczej podomykanie całej papierkologi z nią związanej i trzymamy kciuki, że uda się to wszystko pozałatwiać jeszcze w tym roku. Niestety myśli o wymarzonym domku musimy jeszcze odłożyć na bok, choć podejrzewam, że rok wystarczy, aby i to przedsięwzięcie pchnąć do przodu. Przynajmniej ja – wieczna optymistka – na to liczę.

Wracając do działki, nie sądziłam, że uda nam się trafić na tak idealną lokację. No prawie idealną, bo jednak brakuje mi jeziora zaraz za płotem, ale nie można mieć wszystkiego. Ważne, że mamy las na wyciągnięcie ręki i jak na razie raptem jednych bliskich sąsiadów, których dodatkowo znaliśmy wcześniej, i nawet taki odludek jak ja z chęcią spędziłby z nimi czas przy ognisku. A… i jeszcze jedna świetna rzecz jaką mamy – pole jeżyn. A ja po prostu kocham owoce leśne!

Wild berries

Suszki

Rumianek Camomille

Można powiedzieć, że w sumie to dzięki nim ostatnio pozwoliliśmy sobie na taki mały odpoczynek od rzeczywistości. No dobra, ja sobie pozwoliłam, bo M. został wmanewrowany w zbieranie owoców i narażony na pokucie i pokąszenie przez wszystko co tylko się dało. O dziwo nie był tak bardzo zły, jak sobie to wyobrażałam, a nawet nie skomentował faktu, że zostawiłam go, a sama uciekłam z aparatem. Powiem więcej, ucieszył się z tego faktu, choć nie wiem czy bardziej niż ja. Wiecie, długi czas nie macie możliwości robić tego co kochacie i nagle – BUM! – hulaj dusza piekła nie ma. Chociaż przyznam się bez bicia, przez moment bałam się, że nawet nie pamiętam jak to się robi. Chodziłam dookoła i zachowywałam się jak dziecko błądzące we mgle. Na czym się skupić? Fotografować krajobraz? Robić zbliżenia? Roślinki? A może chmury, bo tak śmiesznie wyglądają? O, a tam rośnie słonecznik! Kocham słoneczniki! Pszczółka? Pszczółka też może być!

Paskowany żuczek

Takim oto sposobem przez pół godziny napstrykało się ponad 150 zdjęć, niestety po przeniesieniu na dysk 2/3 zrobiły aut, bo nie nadawały się do niczego, a raczej niczego sobą nie przedstawiały. Rozumiecie – jedno zdjęcie pszczółki na kwiatku jest ok, dziesięć identycznych już nie bardzo. Dodatkowo sporo ujęć nie powalało na kolana kadrowaniem, kolejne były albo prześwietlone, albo niedoświetlone co też korzystnie nie wpływa na końcową prezentacje, szczególnie, że nie przepadam za spędzaniem długich godzin w programach graficznych. Taaak… lenistwo zdecydowanie bierze nade mną górę, jednakowoż teraz widzę, że ma to dosyć duże plusy. Z tego całego przerażenia siedzeniem przy komputerze, skupiam się na robieniu lepszych ujęć.

Sunflowers Słoneczniki

Sunflowers Słoneczniki

Sunflowers Słoneczniki

Z działki oprócz zdjęć, wspomnień o uciekającym zającu oraz pani rowerzystce, która najwyraźniej nie mogła uwierzyć, że obca osoba mówi “dzień dobry” i zasadniczo nie ma zamiaru jej zamordować aparatem, przytaszczyłam do domu stos gałęzi. W chwili obecnej powstaje z nich kilka fajnych (przynajmniej dla mnie) rzeczy, którymi pewnie będę chciała podzielić się w następnym poście. Ogólnie chodzi za mną pomysł na mały eksperyment po odwiedzeniu internetowych stron, ale wszystko na spokojnie.

Na razie wracam do bycia leniwą perfekcjonistką.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s